Postanowiłam zabrać zdjęcia prac opublikowanych w 2014, 2015 i 2016 na „dy-sz-cz” w jednym poście, bo łącznie było ich tylko 10. Mogło by się wydawać, że straciłam entuzjazm do prowadzenia bloga, ale prawda jest taka, że byłam na studiach doktoranckich i robiłam eksperymenty w kilku grantach jednocześnie. Dlatego miałam spory problem ze znalezieniem czasu na robienie zdjęć i pisanie postów 🙂

Na początku studiów doktoranckich usłyszałam od kogoś, że doktorat to wielki sprawdzian dla ciebie, twojej rodziny i przyjaciół. Niestety nie pamiętam kto mi to powiedział, ale całkowicie się z tym zgadzam. Zastanówcie się sami ilu macie wokół siebie ludzi, którzy zniosą to, że przez 3 lata (lub dłużej) za każdym razem, gdy chcą się z tobą zobaczyć słyszą „nie mogę, mam eksperyment” albo dzwonią do ciebie, z pytaniem co słychać a ty odpowiadasz „nie mam siły mówić”…

Inspirujący naukowiec, z którym współpracuję powiedział mi kiedyś, że „bez względu na to jakiego masz promotora i w jakim zespole pracujesz doktorat i tak robisz sam”. W pierwszym odruchu chciałam zaprzeczyć, bo (przynajmniej ja) robiłam doktorat niemal w tym samym czasie co Annuszka, więc nie byłam sama. Po chwili zastanowienia przyznaję, że ma rację.

Prawda jest taka, że bez względu na to jak bardzo wspierają cię ludzie wokół siebie to czy zrobisz doktorat zależy tylko od ciebie, twojej determinacji, wytrzymałości psychicznej i nie tylko naukowej, dojrzałości. Chociażby dlatego, że sam musisz zdać egzaminy, napisać pracę i ją obronić, a przede wszystkim podjąć decyzję co dalej. To wielki sprawdzian nie tylko dla twoich najbliższych, ale głównie dla ciebie …

