Niedawno zaczęłam powiększać swoją kolekcję szydełek. Muszę przyznać, ze dałam się zwieść opisom bambusowych szydełek i kierując się ich największą zaletą – ekologiczne- kupiłam kilka różnych rozmiarów.
Teraz, gdy już trochę próbowałam nimi szydełkować stwierdzam, że określenie „ekologiczne” jest przesadzone. Sam bambus z którego są wykonane może i jest ekologicznym materiałem ale to tyle. Nowe szydełka są zapakowane w papier i folię. Trzeba przyznać, że wyglądają ładnie ale:
> niewygodnie się je trzyma w ręce, nawet w porównaniu do typowych metalowych szydełek TUPLIP
> źle się nimi chwyta nitkę bo mają za słabo wyprofilowany haczyk, przypuszczam, że lepiej wyprofilowany by się łamał
> wydają się być „tępe” przy kontakcie z nitką, słabo się ześlizgują z nici gdy tego potrzeba za to często spadają z oczka
> im cieńsze szydełko tym bardziej giętkie! szydełkiem w rozmiarze 3 mm prawie nie da się pracować, bo wygina się przy odrobinę bardziej napiętej nitce.
Zdecydowanie nie kupię już więcej bambusowych szydełek. Chce się też pozbyć tych które mam. Chcę je oddać komuś kto może zrobi z nich jakiś artystyczny projekt albo coś. Nie chcę ich od tak wyrzucać do kosza bo są prawie nie używane. Wiem, zostawię je w jakimś sklepie z odzieżą używaną. Może ktoś szukając swetrów do sprucia zabierze je ze sobą.



